文本

TVP3 Katowice interview — Bassolo (2011)

TVP3 Katowice interview with Aleksander Gabryś recorded in 2011 during the promotion period of Bassolo.

TVP3 Katowice (2011)

TVP3 Katowice interview — Bassolo (2011)

Interview recorded for TVP3 Katowice in 2011 during the promotion period of Bassolo.

YouTube ↗

Transkrypcja zweryfikowana na podstawie archiwalnej rejestracji telewizyjnej i polskiego pliku napisów MASTER_PL.

完整访谈

VIOLETTA ROTTER-KOZERA: Witam Państwa, zapraszam na spotkanie z naszym gościem - jest nim pan Aleksander Gabryś. Znakomity kontrabasista, kompozytor, performer, przedstawiciel młodego pokolenia, mogę tak mówić?

ALEKSANDER GABRYŚ: Nie wiem, trudno mi to ocenić - bo już trzydziesty siódmy rok wybił odkąd walczę jako performer i kontrabasista - i kogo jeszcze pani… - jak raczyłaby mnie pani tytułować. Witam serdecznie panią redaktor, dziękuję za zaproszenie do studia, witam Państwa.

Cieszę się, że możemy spotkać się w takiej formie, z pewnym przesunięciem czasowym, ale jest to dla mnie zaszczyt i honor, a na dodatek pewne zamknięcie jakiegoś etapu mojego życia. Mamy tu zamiar rozmawiać o mojej płycie, podwójnym albumie, który jak gdyby w pewną pętlę zabiera pierwszą część mojego życia.

Jest to, nie wiem czy ukoronowanie, czy też jakby podsumowanie całej ilości podróży, które odbyłem po świecie i w głąb samego siebie można powiedzieć, coś w rodzaju astronautyki i psychonautyki. Efektem tego jest zbiór dzieł nagranych przeze mnie na płytę pod tytułem Bassolo.

Ilość nazwisk i różnorodność ich pochodzenia świadczy sama za siebie. To są praktycznie ludzie z najróżniejszych zakamarków naszego globu i również odkrywcy nowych, nieznanych innym obszarów, ponieważ każde jedno dzieło nagrane tutaj przeze mnie wiąże się z dużą, dużą porcją doświadczeń, walk z samym sobą, również ze światem: czy wymienię tutaj Xenakisa, czy Giacinto Scelsiego, czy Gérarda Griseya, czy też kilka utworów napisanych specjalnie dla mnie - w trakcie rozmów z kompozytorami żyjącymi - dzisiaj również.

Jeżeli mam do tego wszystkiego jakoś się odnieść - jest to coś w rodzaju wystawy, na którą Państwa zapraszam serdecznie. I cieszę się, że jest coś takiego jak Telewizja Katowice, która pozwala mi propagować ten typ muzyki; ponieważ nie jest to muzyka dla przyjemności, tylko muzyka zapraszająca do otwierania się na samego siebie.

VIOLETTA ROTTER-KOZERA: Proszę Państwa i rzecz niesłychanie ważna: to już jest muzyka niejako oceniona, zapoznana. Mam przed sobą polską gazetę, mam w pamięci recenzję z gazety angielskiej, z bardzo prestiżowego magazynu The Strad, w którym pisze się o naszym muzyku, o polskim kontrabasiście, jak najlepiej. To są po prostu same superlatywy.

W “Ruchu Muzycznym” możemy przeczytać, że Aleksander Gabryś to artysta wybitny. Jest nie tylko znawcą tajników współczesnego kontrabasu, o repertuarze obejmującym kilkaset pozycji, lecz także muzykiem imponującym siłą zaangażowania. To też czujemy w Twojej wypowiedzi, bo wiem, że ta muzyka leży pod sercem, to jest coś, czym…

ALEKSANDER GABRYŚ: Raczej w zrozumieniu pewnej natury: czym jest kontrabas? Kontrabas ma najdłuższe, najgrubsze struny. A struna, jeżeli by się nad tym zastanowić - i to jeszcze na przykład w kontekście Michio Kaku, już znanego od 20 lat, którym interesowaliśmy się jako maturzyści, który opowiada o teorii superstrun (wprawdzie one się czasami zwijają, te struny, ale pozwalają również podróżować w czasie) - jeżeli człowiek podejdzie troszeczkę metafizycznie do swojego kontaktu z instrumentem - i to nie skrzypcami, nie wiolonczelą - bo one są za małe, po prostu, żeby to wszystko zobaczyć, tylko właśnie z kontrabasem, który cały drży, i chodzi, i wręcz zmusza człowieka do współdrżenia - to wtedy człowiek jak gdyby dotyka pewnego takiego, nie wiem, fenomenu jakiegoś Elefantiazis Natury, jakiegoś tego Lewiatana, który cały drży.

Kontakt ze struną oraz, teraz, rozszczepianie dźwięku tej struny, czyli nowość pewna w stosunku do muzyki klasycznej - to prowadzi właśnie w jakieś obszary udoskonalenia własnego pojmowania życia i w ogóle przyjemność życia podnosi na wyższy poziom. To trzeba jasno powiedzieć.

Dlatego zachęcam wszystkich ludzi, żeby mieli kontrabas w domu - choćby jako barek, tak jak u Wajdy w “Człowieku z Żelaza”, czy też do grania - bo można zawsze pograć - a pamiętajmy o powiedzeniu Adama Bolesława Ciechańskiego: chcesz być szczęśliwy, graj na kontrabasie.

I ta rzecz jest aktualna również na mojej płycie. Wprawdzie nie jest to muzyka klasyczna, czyli Vanhal, Dittersdorf, wszystkie te rzeczy, przez które oczywiście jako klasycznie kształcony basista - i w Katowicach, i w Bazylei, i jeszcze w Scholi Cantorum Basiliensis - musiałem przejść. Ale jest to doświadczenie ze Struną, i z Naturą.

Dodam na przykład, że kompozytor Thomas Lauck, który napisał specjalnie dla mnie jedną z kompozycji na tym kompakcie - spał z kontrabasem przez cały miesiąc - i prawdopodobnie komponował wtedy, kiedy przyśniło mu się coś na ten kontrabas. Eksperymentował z nim różnymi niekonwencjonalnymi narzędziami, w związku z czym osiągnął bardzo niepowtarzalny, jedyny w swoim rodzaju efekt, zresztą charakterystyczny dla jego twórczości - warto ją śledzić, zdecydowanie.

VIOLETTA ROTTER-KOZERA: Jednocześnie w swojej pracy artystycznej łączysz przeróżne kierunki. To jest niezwykła intensywność. Z tej perspektywy 37 lat patrzysz na siebie już jako na spełnionego artystę?

ALEKSANDER GABRYŚ: Zacytowałbym Walta Whitmana:

I, thirty-seven years old
in perfect health begin,
Hoping not to cease
till death
-

w perfekcyjnym zdrowiu, będąc 37-letnim, zaczynam dopiero - mając nadzieję nie spocząć aż do śmierci.

I myślę, że ta płyta to jest dopiero pewien początek, bo tu brakuje pewnych rzeczy. Nie mam na przykład swoich utworów - zrezygnowałem świadomie na tej płycie - na tych dwóch krążkach nagrałem znajomych, bliższych lub dalszych, ale z całego świata. Praktycznie 15 nazwisk, w tym czterech Polaków. Reszta - to wszystko od Korei, poprzez Armenię - to są wszystko pokłosia moich koncertowych podróży.

Dlatego przedstawiłem się tutaj jako interpretator. W gruncie rzeczy ta płyta ma bardzo klasyczny charakter, ponieważ to są zwyczajnie utwory nagrane od A do Z i zapisane partyturami. Ale już w niedługim czasie będziemy - w Bernie na przykład - przeprowadzać projekt sześciotygodniowy: mieszkając na scenie, śpiąc na tej scenie - w ramach festiwalu Bern Biennale 2012 - i będziemy eksplorować mikrotonalne pomysły kompozytora urodzonego w 1875 roku: Carrillo Julian chyba, czy Julian. Ale on już w tamtych czasach - skrzypek, dyrygent, kompozytor - eksperymentował z mikrotonalnością.

Powiem wprost: moim podstawowym ideałem muzycznym - i w ogóle wyobrażeniem tego, czym jest muzyka - i poczuciem prawdziwej natury muzyki - jest mikrotonalny spektralizm. Uprawiany dosłownie. Uprawiany przez Georga Friedricha Haasa. Jest to niesamowity kompozytor. Za długo by teraz było się o nim rozwodzić tutaj. Ale jego dzieła wykonuję często z moim Ensemble Phoenix - nawet dla nas napisał niedawno utwór, który wykonywaliśmy z okazji pięćset-pięćdziesięciolecia Uniwersytetu w Bazylei. Utwór cztero i pół godzinny, w którym każdy półton dzieli się na sto części, a te części dzieli się jeszcze na dziesięć, czyli ułamki. I wtedy - jak instrumenty stroją - powstają proporcjonalne harmonie: ultra-harmonie.

VIOLETTA ROTTER-KOZERA: Nie jest łatwo na pewno za Tobą podążać. To są wszystko bardzo ciekawe,

ALEKSANDER GABRYŚ: Staram się jak najszybciej…

VIOLETTA ROTTER-KOZERA: …bardzo ważne zagadnienia. I dzięki Tobie, jak myślę, wiele osób nie znających w ogóle tych meandrów muzyki współczesnej - może poznać coś nowego.

Proszę Państwa, warto śledzić dokonania Aleksandra Gabrysia, który na co dzień mieszka w Szwajcarii, w Bazylei, ale o Polsce nie zapomina. Śląskie Dni Muzyki Współczesnej, wszelkie wydarzenia związane z muzyką, która stąd się wywodzi. Jeżeli chodzi o działalność Twojego taty: te kompozycje są też niesłychanie ważnym elementem Twojego działania, tak mniemam.

ALEKSANDER GABRYŚ: Utwór otwierający mój kompakt to “An die Freude” mojego taty. Utwór ten grałem już chyba ze sto razy po całym świecie, zresztą jest to obecnie hymn Unii Europejskiej. W wydaniu mojego taty jest to nieco groteskowa i nieco gorzka, ale również zabawna parafraza tego paradygmatu.

Zresztą tu przypadek zrządził, że mój przyjaciel posiada książkę “Deus Irae”. Na stronie 82 dzisiaj czytając stwierdzam, że Tibor McMasters przypomniał sobie: Ach przyjaciele! - wyrecytował głośno, tłumacząc na angielski początek An die Freude Schillera. Ten wątek pojawia się w kółko, wciąż i wciąż, w moim życiu - czy to tata to pisze, czy ja napisałem kiedyś utwór pod tytułem Deus Irae właśnie - wykonywany na Warszawskiej Jesieni w 2002 roku, a An die Freude przenika to wszystko - gdzieś tam ten Beethoven u nas w podłożu tkwi.

I muszę powiedzieć, że tata stworzył dla mnie około 8 utworów na kontrabas. Jest to taki mój drugi ojciec kontrabasowy, bo pierwszym, powiedzmy, jest Scelsi, który też stworzył 8 czy 9 utworów na kontrabas, tylko na zupełnie innych zasadach. Nie znając się - stykamy się poprzez kontrabas - i znajdujemy, powiedziałbym, ojczyznę nie pionową - tylko poziomą. Znajdujemy po prostu przyjaciół - i w ten sposób ja wiem, gdzie jest moja ojczyzna, a to, że kocham Polskę i Katowice, to jest moja prywatna sprawa.

VIOLETTA ROTTER-KOZERA: Proszę Państwa, podążajmy, próbujmy, za poczynaniami Aleksandra Gabrysia. Na razie mamy w rękach tę płytę i na pewno nie będziemy mogli być, że tak powiem, posądzeni o to, że nie zauważamy Twoich postępów. Z tego się bardzo cieszę. Jestem przekonana, że o Twojej działalności jeszcze wiele razy będziemy słyszeć. Dziękuję za wizytę w studiu. Dziękuję Państwu za uwagę.

ALEKSANDER GABRYŚ: Dziękuję serdecznie.

VIOLETTA ROTTER-KOZERA: Do zobaczenia za tydzień.