Aleksander Gabryś

Utwór

Fantazja stochastyczna / Epitafium Bazyli Matysiak in memoriam

Fantazja stochastyczna nie została przemianowana. Została przemieniona.

Powiązane media

Epitafium Bazyli Matysiak in memoriam

Historyczne nagranie telewizyjne zachowane z prawykonania utworu.

YouTube ↗

Informacje

Nota programowa

Fantazja stochastyczna nie została przemianowana. Została przemieniona.

Jesienią 1992 roku rozpocząłem pracę nad utworem roboczo zatytułowanym Fantazja stochastyczna. Nie wychodziłem od melodii ani od tradycyjnie rozumianej formy, lecz od własnych modeli matematycznych, które próbowałem przełożyć na strukturę dźwięku. Tworzyłem funkcje opisujące zależności pomiędzy wartościami liczbowymi i ręcznie obliczałem ich kolejne przebiegi. Liczby stawały się wysokościami dźwięków, rytmami, dynamiką i dalszymi parametrami muzyki.

Proces ten nie przebiegał jednak tylko w jedną stronę. Jeżeli otrzymana muzyka lub fraza nie przekonywała mnie, wracałem do funkcji matematycznej. Zmieniałem jej przebieg, wyginałem ją, przesuwałem punkty graniczne i wartości, po czym ponownie rozpoczynałem obliczenia. Niełatwo było znaleźć funkcję, która przez długi czas generowałaby niepowtarzające się wysokości dźwięków, a równocześnie równie nieoczywistą, nieokresową rytmikę. Obie te warstwy rodziły się z tej samej funkcji już od pierwszego obliczenia.

Większość tych obliczeń wykonywałem ołówkiem w zeszycie.

Powstawał w ten sposób utwór wywiedziony z logiki liczb, pozostawiający jednak od samego początku przestrzeń dla intuicji, przypadku i muzycznej wyobraźni.

11 listopada 1992 roku zmarł mój pierwszy profesor kontrabasu, profesor Bazyli Matysiak. Wydarzenie to nie przerwało pracy nad utworem. Zmieniło jednak wszystko, co od tej chwili utwór miał znaczyć.

Matematyczny szkielet Fantazji stochastycznej pozostał nienaruszony. Do jego wnętrza zaczęły jednak przenikać motywy wywiedzione z Etiudy, którą Profesor podarował mi w 1989 roku. Nie był to drugi temat ani cytat w tradycyjnym znaczeniu. Była to raczej muzyczna intarsja — wzajemne przenikanie się dwóch światów, jak Czarna Woda w Białej Wodzie. Logika nie została porzucona. Została przeniknięta pamięcią.

6 marca 1993 roku, w sali koncertowej Filharmonii Śląskiej w Katowicach, podczas koncertu absolwentów Państwowego Liceum Muzycznego, utwór zabrzmiał już pod tytułem Epitafium Bazyli Matysiak in memoriam. Prawykonanie znalazło się pomiędzy wykonaniami Mozarta i Beethovena. W tym sąsiedztwie samotny głos kontrabasu otoczyła wielokanałowa przestrzeń dźwiękowa.

Elektroniczną warstwę utworu zbudowałem z pomocą komputera Commodore C64, Amigi 500 oraz nagrań przygotowanych przeze mnie w domowym studiu. Trzy stereofoniczne taśmy uruchamiali ręcznie trzej asystenci stojący przy osobnych zestawach magnetofonowych, możliwie równocześnie, aby wokół publiczności powstała sześciokanałowa projekcja dźwięku. Każda z taśm rozwijała tę samą funkcję matematyczną inną drogą. Dzięki temu kontrabas prowadził dialog nie z gotowym akompaniamentem, lecz z równoległymi możliwościami własnej logiki. Dziś rozwiązanie to można byłoby nazwać prototypem środowiska live electronics. W realiach początku lat dziewięćdziesiątych była to jednak przede wszystkim twórcza improwizacja techniczna, realizowana metodami niemal całkowicie analogowymi.

Marzyłem o ośmiokanałowej projekcji dźwięku. Udało mi się przygotować sześć głośników, choć nawet one nie wszystkie działały bez zarzutu. Tak wyglądała wówczas rzeczywistość tworzenia muzyki elektroakustycznej w Polsce. Wiele rozwiązań rodziło się z prób, intuicji i improwizacji. Nierzadko słyszałem wtedy, że „tak się tego nie robi”, a jeszcze częściej — że „tak się już tego nie robi”. Tym bardziej chciałem sprawdzić, dokąd taka droga może prowadzić.

Telewizja Katowice wyemitowała później fragment tego wykonania, opatrując go błędnym tytułem Fantazja stochastyczna Lux in tenebris. Najpewniej roboczy tytuł kompozycji splótł się wówczas z nazwą mojego wcześniejszego utworu elektroakustycznego. Zachowane nagranie jest dziś przede wszystkim śladem. Pomimo niedoskonałej jakości obrazu pozostaje jedynym filmowym świadectwem pierwszego życia tej kompozycji.

Dziś patrzę na ten utwór jako na moment, w którym po raz pierwszy spotkały się dwa kierunki mojego późniejszego rozwoju. Z jednej strony fascynacja matematyką, technologią i strukturą, z drugiej przekonanie, że nawet najbardziej rygorystyczna konstrukcja może zostać przemieniona przez pamięć, wdzięczność i doświadczenie straty. To właśnie ta przemiana, bardziej niż sama technika kompozytorska, stała się prawdziwym tematem utworu.

Fantazja stochastyczna została przemieniona. Być może właśnie dlatego również mnie samego zaczęła przemieniać.